Escape Room

Wchodzimy.

Za nami słychać szczęk zatrzaskiwanego zamka. Jesteśmy w pokoju. Jakiś mały ten pokój, myślałem że większy będzie. Pozostali rozglądają się dookoła próbując ogarnąć, o co w tym wszystkim chodzi. Po chwili i ja niczym małe kocię rozglądam się po pokoju próbując zrozumieć, jak mamy stąd wyjść. Anka nagle mówi, nie… nie mówi, właściwie krzyczy:
– mam jedynkę.

Po co ona krzyczy, przecież jesteśmy tu sami, a za drzwiami nauczyciele.

 Jedynka faktycznie jest. Wyrysowana lśni czarną farbą na śnieżnej bieli kartki i kłuje nas w oczy.

Piękna, kształtna, czarna, bijąca po oczach swą przeraźliwie czarną czernią, idealna jedynka….

 Trzy metry nad podłogą…

i że niby co????

 Jak popatrzymy na nią odpowiednio długo, to drzwi niczym sezam z „Baśni tysiąca i jednej nocy” same się otworzą??? A może abrakadabra pomoże??? Pewnie nie pomoże. A może jednak? Może spróbować? Może się zbłaźnić??? Nie, nie przy Ance.

 Obok jedynki wiszą balony, małe, niczym wiązka granatów, jakie zobaczyć można w amerykańskich, kinowych produkcjach wojennych, przyczepione jakimś cudem do ściany, przyciągają uwagę swą feerią barw.  Niestety na tej samej wysokości.

 Załamka.

 Ale Piotrek już trzyma w ręku urządzenie, które gdzieś znalazł. Chwytak, którym zrywamy balon. W środku mała karteczka.

 Tylko przebić ten balon i po sprawie, łatwizna.

Czemu ta Anka tyle się z tym siłuje. Pokaż, daj ja to zrobię … a może tego balona nie można przebijać, może to pułapka, fałszywy trop???

To po co by wisiał???

 Dobra,  raz kozie śmierć … huk, wcale nie huk raptem lekkie puknięcie, ale teraz,  w tych emocjach, w tym pokoju, z tymi obrazami z wojny, które biją w oczy ze ścian,  zabrzmiał jak potężna eksplozja. Dobra, dawaj kartkę i jedziemy.

–  Co tam jest napisane? Pyta Paweł.

–  Nooo, czytaj, siedzimy tu już pewnie ze trzy minuty i jeszcze na jedynce jesteśmy.

–  Co tam jest napisane?

Oczekującym na jakąś objawioną prawdę, sensację, złoty środek na życie, czytam, wydychając głośno powietrze, z rezygnacją w głosie…

–  „Otwórz szufladę”.

 Rozglądamy się po pokoju. Są szuflady.

– Którą otworzyć? Pyta Anka. Napisane, którą trzeba otworzyć?
–  Nie.

– Dobra, otwieramy po kolei.

 Pierwsza pusta, druga to samo. Oczywiście biała koperta jest w ostatniej otwartej szufladzie i to na samym końcu.

No peeewnie, w ostatniej. Inni zapewne trafili za pierwszym razem, a my już straciliśmy do nich na głupich szufladach całą wieczność. Jak pech to pech.

– Czytaj, czytaj! Pogania Ankę Paweł. No co tam jest, cooo jest?
– „Włącz magnetofon! Padają słowa .

 Magnetofon znajdujemy na końcu pokoju, przy biurku. Zadanie – kiler, siedzimy nad nim kolejne pięć minut. „Znajdź słowo, o którym śpiewają w utworze”.

 Przesłuchaliśmy utwór już chyba z dziesięć razy. W głowie pustka. Anka chodzi po pokoju szukając jakiegoś ratunku. Paweł puszcza raz po raz fragment utworu z uchem przy głośniku, tak jakby jakieś zakamuflowane szmery, tudzież ukryte w głośniku krasnoludki, miały mu podpowiedzieć rozwiązanie.

 Po co on to ucho do magla przystawia? Przecież muza i tak nawala po całym pokoju wbijając się w każdy nerw naszych ciał. W głowie pustka… nie mogę się skupić. O jakie słowo im chodzi? NA BOGA, O CO CHODZI??? –  to jakaś paranoja, żart, tortura.  I ten zegar, który ktoś mi zamontował w tyle głowy.

 Co chwila, nerwowo, w myślach spoglądam na zegarek,  którego przecież nie mam na ręku.

 W głowie słyszę miarowe tykanie – tyk… tyk… tyk , niczym kapiąca z kranu woda.

 JAKIE TO SŁOWO????…. –  tyk, tyk, tyk.

SŁOWO, SŁOWO, JEDNO SŁOWO, KLUCZ SŁOWO, SŁOWO KLUCZ!!! ….TYK, TYK, TYK…

 Czy ja się pocę???

 Jest chłodno, moje ręce jednak są mokre, Anka ociera pot z czoła, Piotrek już niemal wlazł do magla-  tyk… tyk… tyk.

 Pot, gorąco, nieustanne walenie pod czaszką… TYK…TYK…TYK…

 Nagle, jeeeeeest!!!

 Piotrek twierdzi, że dosłuchał się rozwiązania, zobaczymy.

 O dziwo zgadza się. Jego rewelacja okazuje się szyfrem do szafki z kolejnym zadaniem. Jaka prościzna. Jak można było na to nie wpaść? Co za porażka.

Na zadaniu zeszła chyba cała wieczność. Zestarzałem się o dziesięć lat.

 Kolejne zadania idą już jednak łatwiej. Anka i  jej wyobraźnia działają cuda. Piotrek z tym swoim spokojem szachisty łamie kolejne szyfry. A ja??? Co ja właściwie??? Właściwie, to nie wiem… ale trzy zadania mogę odhaczyć na swoje konto. Jakie swoje??? Zespołu. Sam bym się tu zestarzał przy dwójce lub popadł w katatonię…

Ostatni szyfr, otwieramy szafkę….. jest klucz. Klucz.

–  Szybko! Szybko!

 Biegniemy do drzwi, chociaż jest do nich dwa kroki. Wypadamy z pokoiku niczym tłum ludzi na promocji z okazji otwarcia marketu. Nauczyciele się śmieją, obok nich ci, z pierwszej grupy również. Musimy komicznie wyglądać .

Mówią, że 15 minut. Co oni gadają. Piętnaście???… Że dobrze???… Że lepiej od pierwszej grupy???

Wydaje się, jakbym tam całą wieczność spędził. Adrenalina opada, czuję satysfakcję i przyjemne odprężenie.

 Niczym stary wyga siadam na ławce przed pokojem i z miną starego rekina patrzę na zmierzające do pokoju kolejne ofiary. Niech idą na pożarcie.

Patrzę na nich z wyższością i miną starego wyjadacza.

Już ten pokój ich przemieli na ziarenka.

 Trochę im zazdroszczę. Emocje przed nimi… teraz żałuję, że się już skończyło.

 Na następny seans zgłaszam się od razu.

 Grupka weszła, my z Piotrkiem i Anką niczym weterani, spokojnym, luzackim, cwaniackim krokiem udajemy się do sklepiku. Przy napoju obgadamy cały ten pokój jeszcze raz.

Idąc nieświadomie nucimy pod nosem melodię piosenki z pokoju.

-Ta da tam tam, tam ta da da  tam tam tam, tam ta da da tam tam…….

Takie przeżycie może być twoim udziałem. Adrenalina, pot, stres a potem przeogromna satysfakcja i poczucie więzi z zespołem. Już wkrótce rusza kolejna odsłona szkolnego escape roomu w Baczyńskim. Przyjdź, spróbuj, sprawdź się. Zapraszamy w roku szkolnym 2017/2018 do nowego budynku i nowego pokoju.

 

 

 

  Nauka w naszym liceum odbywa się, przy wykorzystaniu nowoczesnych i nowatorskich metod nauczania. Wprowadzając uczniów w świat wiedzy wykorzystujemy różnorodne metody i stosujemy liczne innowacje pedagogiczne mające na celu zdobycie wiedzy i przede wszystkim umiejętności pozwalających tę wiedze wykorzystać.

                 Jedną z takich innowacji był utworzony w marcu 2017 roku w naszym liceum pierwszy szkolny radomski escape room. Był on poświęcony patronowi naszej placówki – Krzysztofowi Kamilowi Baczyńskiemu oraz czasom II wojny światowej, w których nasz patron musiał przeżyć swoją młodość. Ta nowa i popularna ostatnio w Polsce rozrywka opiera się na wykorzystaniu swojej wiedzy
i zastosowaniu jej celem wydostania się z pokoju. Rozwija u uczniów kreatywność, umiejętność współpracy,  analitycznego myślenia. Łączy w sobie elementy edukacyjne z dobrą zabawą.

 Na ogół tego typu projekty tworzone są przez wyspecjalizowane firmy i nastawione na zysk. My, dzięki pomocy nauczycieli, dyrekcji i uczniów, minimalnymi kosztami, stworzyliśmy edukacyjny projekt wykorzystujący najskuteczniejszy sposób edukowania  – uczenie poprzez praktykę.

                Uczniowie, którzy znaleźli się w naszym pokoju musieli wykazać się logicznym, i twórczym myśleniem, uruchomić w sobie pełne moce swojej wyobraźni i stosując wiedzę wydostać się z pokoju w możliwie najszybszym czasie, rozwiązując kolejno zagadki będące kluczem do wyjścia. Pokój ustylizowany był na czasy II wojny światowej, by przybliżyć uczestnikom konspiracyjny charakter życia pokolenia naszego patrona, gdzie błąd prowadził do śmierci nie tylko swojej lecz także osób bliskich. Metoda prób i błędów, jak wtedy, do sukcesu nie prowadziła. Tylko spokojne, trzeźwe myślenie

i umiejętności pozwolą „przetrwać” i wyjść z pokoju.

Dodatkowego smaczku zabawie dodawał element rywalizacji ukierunkowany na uzyskanie najlepszego czasu. Element, który przeszkadza myśleć trzeźwo, ale który wyzwala adrenalinę
i  dodatkowy dreszczyk emocji, ujawniających nasze często niespodziewane zdolności.
Z pokoju korzystali uczniowie naszej szkoły oraz innych placówek, którzy uczestniczyli w dniach otwartych naszego liceum oraz organizowanej przez nas grze miejskiej.

Zadania były o bardzo różnym poziomie trudności, wymagające twórczego, zespołowego działania

 i niczym światowej klasy thriller, trzymające w napięciu do samego końca.

Innowacja nasza pozwala wryć w pamięć uczestników gry postać Krzysztofa Kamila Baczyńskiego oraz klimat wojny i powstania warszawskiego, powiązując wiedzę z bardzo silnymi emocjami, jakie zgodnie z relacjami uczniów zabawa wyzwalała.

Ukazywała również nam nauczycielom różnorodność i indywidualność każdego człowieka oraz prawdę, że w każdym człowieku, bez względu na wyniki osiągane z poszczególnych przedmiotów kryje się geniusz. Geniusz ,który przy odpowiedniej stymulacji czy impulsie, może doprowadzić człowieka do rzeczy wielkich. Zabawa cieszyła się ogromną popularnością wśród uczniów i zgodnie
z ich oczekiwaniami w roku szkolnym 2017/2018 utworzymy takiż ponownie.